Dawa Gyaltsen
Dawa Gyaltsen odsiaduje 18-letni wyrok za prowadzenie w 1995 r. w Nagchu „działalności separatystycznej”.
Urodził się i wychował w okręgu Nagchu; prowadził protest przeciwko edukacji politycznej prowadzonej w miejscowym klasztorze Nagchu Shabten. Młodszy brat Dawy, był mnichem klasztoru, w którym od 1994 r. prowadzono „edukację patriotyczną”; ograniczła się ona zazwyczaj do tego, że mnisi zmuszaniu byli do potępiania dalajlamy i niszczenia obiektów religijnych.
W kwietniu 1995 r. Dawa i jego wspólnicy rozklejali plakaty z protybetańskimi hasłami. Rozpowszechniali także, przygotowaną przez Dawę krótką historię Tybetu jako wolnego kraju, w wyniku czego Biuro Bezpieczeństwa publicznego wdrożyło przeciwko nim śledztwo. W listopadzie Dawa i jego brat uciekli do Lhasy, ale mimo że starali się unikać władz chińskich zostali pojmani. Uznano ich za „prowodyrów spisku” i skazano łącznie na 31 lat. W styczniu 1997 r. braci przeniesiono do wiezienia Drapchi. Wyrok Dawy został skrócony w 2002 r. o 16 miesięcy, a w 2004 r. jeszcze o dodatkowe 9.
Według zeznań Tenzina Tsundue, który wraz z Dawą przebywał w areszcie Sitru poddawano go nieludzkiemu traktowaniu i na skutek tortur podupadł na zdrowiu.
„W więzieniu traktowano Dawę Gialtsena podle, czasami pozbawiano go jedzenia, a czasem porannego 15-minutowego spaceru na wolnym powietrzu zwanego „fang-fung” (chiń. świeże powietrze). Dla więźniów, którzy cały dzień spędzają w zimnej celi, z plastikowym wiadrem zamiast toalety, bez pewności, czy dożyja jutra, bez możliwości kontaktu czy choćby porozmawiania z druga istotą ludzką, ten 15 minutowy spacer, możliwość ujrzenia nieba znaczy bardzo wiele.
Miał na sobie ślady tortur – białe blizny wokół nadgarstków. Powiedział mi, że po aresztowaniu skuty bez jedzenia przez 10 dni przebywał w ciemnym pomieszczeniu. By utrzymać go przy życiu strażnicy wylewali codziennie na niego wodę. Kajdanki wrzynały mu się w ręce – przecinały skórę i mięśnie. Gdy po 10 dniach go rozkuto, wraz z metalowymi kajdankami zerwano mu skórę z rąk. Nie udzielono mu pomocy lekarskiej; przez wiele miesięcy wracał do zdrowia. W zimnej celi Sitru rany się zagoiły, ale blizny pozostały.”
więcej...