Członek Zarządu Międzynarodowego Instytutu Prasowego (IPI) przestrzega przed „dotkliwym szkodzeniem idei wolności prasy”
Już drugiemu polskiemu dziennikarzowi odmówiono wizy do Chin, trzy miesiące po tym, jak jego koleżanka została umieszczona na „czarnej liście” i otrzymała odmowę wjazdu na terytorium kraju.Konrad Godlewski (34), niezależny dziennikarz pracujący na zlecenie Gazety Wyborczej, największego dziennika w Polsce, nie otrzymał pozwolenia na wjazd do Chin na Chińsko-Europejskie Forum w Chengu odbywające się od 7 do 11 lipca, pomimo oficjalnego zaproszenia wystosowanego przez organizatorów tj. Fundację Europa-Chiny. W połowie czerwca Godlewski złożył podanie o wizę, której mu odmówiono 29 czerwca. Nie uzyskał też żadnych wyjaśnień poza tym, że został umieszczony na „czarnej liście” przez władze Chińskie w Pekinie. Nie podano mu również powodu, dla którego znalazł się na tej liście.
Godlewski, który w latach 2002-2005 był pracownikiem Gazety Wyborczej oraz pracował dla Polskiej Agencji Prasowej wcześniej odwiedzał już Chiny i nie miał żadnych problemów. Dziennikarz specjalizuje się w tematyce chińskiej, wiele też czasu spędził na nauce języka w Pekinie.
„To dla mnie tragedia” - powiedział on IPI (Międzynarodowy Instytut Prasowy) w poniedziałek. Zajmowanie się sprawami Chin to był mój pomysł na karierę, a moim marzeniem było zostanie korespondentem w tym kraju. Teraz czuję się jak rybak, któremu skradziono łódź.”
Godlewski uważa, że umieszczenie go na „czarnej liście” mogło być spowodowane przez fakt, iż przetłumaczył on dla Gazety Wyborczej wywiad Wang Lixionga - uznanego chińskiego pisarza, krytyka polityki chińskiej wobec Tybetu z Dalajlamą. Odmowa wizy dla Godlewskiego nastąpiła 3 miesiące po odrzuceniu podania o wizę polskiej dziennikarki Marii Kruczkowskiej. Kruczkowska, która od 11 lat pisze dla Gazety Wyborczej na temat Chin i Azji nie otrzymała wizy do Chin na Wystawę Światową Expo w Szanghaju w maju tego roku, dziewięć dni przed planowanym otwarciem, mimo że złożyła swoje podanie o wizę jeszcze w styczniu. Kruczkowska odwiedzała już Chiny wielokrotnie bez żadnych incydentów, ale została wpisana na „czarną listę” dziennikarzy sporządzoną przez władze w Pekinie po swoim krytycznym artykule na temat Chin i Olimpiady w 2008 roku, który ukazał się na pierwszej stronie Gazety Wyborczej.
Kruczkowska, której został rok do emerytury powiedziała IPI „To wpłynie radykalnie na moją pracę. Nie mogę pisać reportaży nie jeżdżąc do kraju…. Jestem przed emeryturą, po co robić takie zamieszanie.
Nie wiemy czy to jest tylko problem dotyczący mnie czy naszej gazety.”
Zabierając głos w sprawie, po drugiej odmowie wizy, członek IPI oraz zastępca redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Piotr Stasiński stwierdził: „To zadziwiające, że władze chińskie - chociaż pozornie deklarują pogłębianie dalszych stosunków ze światem zewnętrznym, a w szczególności z Unią Europejską i promują swoje inwestycje w krajach Unii - odmawiają wiz dziennikarzom z Polski, państwa członkowskiego Unii Europejskiej.
„Maria Kruczkowska i Konrad Godlewski mają ogromną wiedzę oraz doświadczenie w relacjonowaniu wydarzeń i zagadnień związanych z nowoczesnymi Chinami.
Władze chińskie konsekwentnie sprzeciwiają się jakimkolwiek formom mieszania się w wewnętrzne sprawy innych państw i deklarują wzajemne poszanowanie wartości wyznawanych w innych krajach. Jednakże odmowa wjazdu dla zagranicznych dziennikarzy, i co więcej umieszczenie ich na „czarnej liście” oznacza dotkliwe szkodzenie idei wolności prasy, która stanowi istotną wartość podzielaną powszechnie przez demokratyczny świat.
Anthony Mills, Dyrektor Oddziału ds. Wolności Prasy w IPI stwierdził: „ Spodziewamy się, że Chiny będą przestrzegać uniwersalnych wartości związanych z wolnością prasy. To odnosi się do umożliwienia dziennikarzom zagranicznym relacjonowania wydarzeń z Chin, podobnie jak chińscy dziennikarze powinni mieć możliwość informowania o sytuacji w każdym miejscu świata. Maria Kruczkowska i Konrad Godlewski nie otrzymali pozwolenia na wjazd na terytorium Chin prawdopodobnie z uwagi na to, że są oni kojarzeni z dziennikarstwem krytycznym wobec władz chińskich. Nalegamy, aby Chiny zaniechały praktyk umieszczania dziennikarzy na „czarnej liście” ze względu na wykonywaną przez nich pracę i aby umożliwiały im wstęp do swojego kraju, tak aby mogli oni kontynuować swoją działalność informacyjną.
Rzecznik Biura Konsularnego Ambasady Chińskiej w Polsce powiedział IPI, że władze chińskie nie mają obowiązku ujawnić powodu umieszczenia dziennikarzy na „liście”.
Relacjonowanie wydarzeń w Chinach jest konsekwentnie utrudniane dziennikarzom zagranicznym, pomimo krótkiego okresu liberalizacji surowych przepisów podczas Olimpiady w 2008 roku pod wpływem nacisków ze strony Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOL) oraz społeczności międzynarodowej, w wyniku których to nacisków Chiny wprowadziły przepisy przyznające zagranicznym dziennikarzom swobodę poruszania się oraz rozmów z dowolnymi osobami.
Przepisy te były przestrzegane, chociaż odnotowano falę ataków na dziennikarzy zagranicznych (383 przypadków między 1 stycznia 2007 i końcem 2008 roku, według danych Klubu Korespondentów Zagranicznych Chin [FCCC]), oraz ograniczenie kontaktów z dziennikarzami zagranicznymi w stosunku do obywateli Chin. Rodziny ofiar chińskiego łamania praw człowieka miały zakaz kontaktów z mediami.
Klub Korespondentów Zagranicznych Chin (FCCC) poinformował, że w 2008 roku co najmniej dziesięciu zagranicznych dziennikarzy otrzymało anonimowe pogróżki śmierci.
Tłum. I.K.
więcej...