Dalailama nieruchome spojrzenie
TVP2 - film, godz. 00:40
Data wydarzenia: 19 kwietnia 2010
(THE UNWINKLING GAZE) Film dokumentalny, 53 min, Wielka Brytania 2008
Uwaga - projekcja w nocy z 19/20 kwietnia.
Bodh Gaja - najświętsze miejsce dla buddystów. To właśnie w tym miasteczku, pod drzewem figowym, przed dwoma i pół tysiącem lat, Siddhartha Gautama, śladem swych czterech mistycznych poprzedników, osiągnął oświecenie, stając się Buddą Przebudzonym. Gdy tego dostąpił, przez tydzień medytował, patrząc nieruchomo na drzewo bohdi...
Jesteśmy w centrum świata - mówi Jego Świątobliwość Dalajlama XIV, duchowy i polityczny przywódca mieszkańców Tybetu, po raz kolejny odwiedzający kolebkę buddyzmu. To wielka zaleta, że Bodh Gaja leży w Indiach, w stanie Bihar. Możemy tu przyjeżdżać bez przeszkód. I przyjeżdżamy, przez czterdzieści pięć lat życia na wygnaniu.
Tenzin Gjatso urodził się w 1935 roku w wiosce położonej nieopodal miasta Xining w północno - wschodnim Tybecie. Miał zaledwie dwa lata, kiedy zgodnie z wielowiekową tradycją długotrwałych poszukiwań kolejnych wcieleń dalajlamów rozpoznano w malcu inkarnację zmarłego w 1933 roku Dalajlamy XIII. Po paru latach nauki, w roku 1940, sześcioletni chłopiec został intronizowany na uroczystości w stołecznej Lhasie. Dekadę później do Tybetu wtargnęły liczne oddziały armii chińskiej. Młodociany władca próbował negocjować z najeźdźcami.
Odwiedził nawet Pekin, aby rozmawiać z samym Mao Zedongiem o warunkach zawarcia pokoju. Niestety, chińscy komuniści mieli inne plany względem "dachu świata". Ich brutalne rządy wywołały w roku 1959 powstanie krwawo stłumione przez najeźdźców. Zginęły tysiące Tybetańczyków, dziesiątki tysięcy innych, wraz z Dalajlamą, udały się na wychodźstwo do Indii. Pewnie już z niego nie wrócą, bowiem Chińczycy zadomowili się w Tybecie na dobre. Ślą do nowej prowincji rzesze przesiedleńców, niszczą miejscową tradycję, burzą klasztory.
Świat ogranicza się do słania not, protestów i kolejnych planów przywrócenia spokoju w stóp Himalajów. Pekin je lekceważy. To nic, że już przed laty Dalajlama zrezygnował z pełnej suwerenności kraju, zabiegając jedynie o poszanowanie obywatelskich praw swych rodaków. Pekin niezmiennie oskarża laureata pokojowej nagrody Nobla z 1989 roku o spiskowanie z tybetańskimi separatystami. I oskarżać nie przestanie, bowiem potędze ufundowanej już nie tylko na miliardzie z górą mieszkańców i broni nuklearnej, ale także na nowoczesnym przemyśle, gospodarce
i finansach nikt nie będzie sprawiał większych przykrości. Co najwyżej młodzież pokrzyczy pod ambasadami.
U siebie w domu, bo gdyby jacyś przyjezdni kibice próbowali manifestować pod stadionami olimpijskimi w Chinach, szybko poznaliby na własnej skórze sprawność tamtejszej policji. Twórca filmu, Joshua Dugdale, przez trzy lata śledził wysiłki Dalajlamy i jego współpracowników prowadzących negocjacje z rządem Chin. Ekipa filmowa towarzyszyła Jego Świątobliwości w podróżach zagranicznych do
najważniejszych stolic świata i spotkaniach z przywódcami współczującego, poruszonego wiadomościami napływającymi z Tybetu i, niestety, bezradnego Zachodu.
(mat TVP)