Podczas gdy w Chinach 1. października świętowano 60 lat Republiki Ludowej, Tybetańczycy i ich zwolennicy na całym świecie wyrazili swój protest przeciwko „sześćdziesięcioleciu niewolnictwa i okrucieństw”. W Dharamsali, gdzie mieści się siedziba tybetańskiego rządu, Tybetańczycy na uchodźstwie zgromadzili się oraz urządzili demonstrację, by wyrazić swój sprzeciw wobec rządowych obchodów święta.
Akcja protestacyjna została zorganizowana przez Stowarzyszenie Kobiet Tybetańskich, Gu-Chu-Sum (Organizacja Byłych Więźniów Politycznych Tybetu), Narodową Partię Demokratyczną Tybetu i Studentów na rzecz Wolnego Tybetu. Podczas demonstracji Tybetańczycy mieli na głowach czarne opaski, a w rękach trzymali narodowe flagi Tybetu.
Członkowie czterech wymienionych organizacji pozarządowych opublikowali wspólne oświadczenie, w którym wyrazili swoją solidarność z mieszkańcami Chin, Tybetu i Turkiestanu Wschodniego, wciąż represjonowanymi przez „tyrański reżim”. „Mimo ogromnych zmian i postępu gospodarczego w Chinach na przestrzeni ostatnich sześćdziesięciu lat, Chińczykom wciąż odmawia się podstawowych praw człowieka, przyznawanych nam – żyjącym w wolnym świecie”, napisano w oświadczeniu.
Podczas gdy tybetański parlament na uchodźctwie (władza ustawodawcza) wydał oświadczenie, w którym wyraził sprzeciw wobec obchodów, tybetański rząd (władza wykonawcza), często krytykowany przez społeczność tybetańską za prowadzenie negocjacji w tonie ugodowym, nie opublikował żadnego oświadczenia. Tybetański parlament na uchodźctwie oznajmił, że jest przeciwny „mydlącym oczy” obchodom święta narodowego w Chinach, będącym częścią propagandy, która wprowadza w błąd opinię publiczną. „Pod pretekstem obchodów sześćdziesiątej rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej rząd chiński podejmuje szereg strategii i programów politycznych całkowicie sprzecznych z rzeczywistością.”
Między innymi rzecznik tybetańskiego parlamentu Penpa Tsering oraz prezydent Kongresu Młodzieży Tybetańskiej Tsewan Rinzin byli obecni w Tsuglakhang, gdzie odbyło się zgromadzenie. Tsewang, którego organizacja jest największą grupą na uchodźctwie mającej na celu całkowitą niepodległość Tybetu, oświadczył, że w tym dniu nie należy świętować, lecz opłakiwać ogromne cierpienie, które reżim komunistyczny zadał Tybetańczykom i innym społecznościom.
Stowarzyszenie Kobiet Tybetańskich zorganizowało wieczorem marsz milczenia ze świecami w dłoniach ze stacji autobusowej McLeod do Tsuglakhang w duchu solidarności z Tybetańczykami żyjącymi w Tybecie, a także w proteście przeciwko uroczystościom przygotowanym w Chinach z okazji sześćdziesięciu lat „tyranii i rządów autorytarnych” Komunistycznej Partii Chin.
Mnich Instytutu Buddyjskiego Larung Gar w Serthar (Region Serta), skazany w 2010 r. na 7 lat pozbawienia wolności i rok pozbawienia praw obywatelskich.