Dalajlama: Żeby Tybet był jak Polska
29 lipca 2009 | naszemiasto.pl
Bogowie przemawiają szeptem, zło krzyczy - mówi tybetańskie przysłowie. Tak jak szeptem upomina się o prawa swojego narodu XIV Dalajlama.

Od ponad 50 lat podróżuje po świecie, nie dając zapomnieć o losach Tybetu. Od poniedziałku mimo protestów Chin przebywa w Warszawie. Dziś przyjmie honorowe obywatelstwo miasta.

Duchowy przywódca Tybetu przyjechał w poniedziałek wieczorem do naszego kraju na zaproszenie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wtorkowy pobyt rozpoczął od wykładu o edukacji na Uniwersytecie Warszawskim. - Tybetańczycy powinni brać przykład z Polaków, którzy nigdy nie stracili wiary i zawsze walczyli o swoją ojczyznę - mówił. Nie uciekł jednak od bieżącej polityki. Wytknął m.in. chińskim mediom kłamstwa przy relacjonowaniu ubiegłorocznych zamieszek w Lhasie.

Po wizycie na uniwersytecie Dalajlama udał się do Muzeum Powstania Warszawskiego, poznawał dramatyczne losy stolicy podczas II wojny światowej. - Niech to się nigdy nie powtórzy! - mówił przejęty. Wzruszony zapalił znicz przed Murem Pamięci.

Jednak te dwie wizyty były tylko preludium do najważniejszego aktu pobytu Dalajlamy w Warszawie: nadawania mu honorowego obywatelstwa tego miasta. Do tej pory w ten sposób uhonorowało go tylko kilka miast na świecie, m.in. Rzym, Wenecja, Paryż i Wrocław.

Decyzja o przyznaniu mu tego tytułu zapadła w maju. Wtedy warszawscy radni przegłosowali wniosek PiS o nadaniu mu tego tytułu. - Przy okazji udało się namówić Dalajlamę, aby zwiedził stolicę i spotkał się tu z mniejszością tybetańską - mówi Marcin Ochmański z urzędu miasta. Oficjalna uroczystość odbędzie się na Zamku Królewskim.

Wbrew pozorom nie będzie to zwykła formalność, gdyż tej ceremonii sprzeciwiają się władze chińskie. - Protestujemy przeciw wizycie Dalajlamy w Polsce. Daliśmy zresztą temu wyraz poprzez kanały dyplomatyczne - mówi "Polsce" Ma Taotao, naczelnik Wydziału Politycznego Ambasady Chin w Warszawie.

Że te słowa to nie pogróżki, przekonała się Francja. Gdy w tym roku honorowe obywatelstwo Dalajlamie miał przyznać Paryż, Pekin oficjalnie zagroził sankcjami gospodarczymi.

Paryż nie ugiął się przed tymi protestami - tak samo jak teraz Warszawa. - Bardzo mnie to cieszy. Nasze narody mają podobną historię. Przecież każdy Polak pamięta, jak ważny dla naszego kraju był zryw Solidarności. Tybetańczycy w ten sam sposób walczą o swoją ojczyznę - podkreśla Szymon Kołecki, polski sztangista, który podczas olimpiady w Pekinie zgolił głowę na znak solidarności z narodem tybetańskim.

Tak naprawdę dla Dalajlamy wizyty zagraniczne są jedyną bronią w arsenale. Tylko poprzez wykłady i spotkania z najważniejszymi osobami świata ma możliwość przypominania o swoich racjach. Na każdym kroku podkreśla, że nie chce oderwania Tybetu od Chin, lecz jedynie szerokiej autonomii w jej granicach.

Mimo to nawet z tak pacyfistycznym przekazem coraz trudniej mu się przebić. Oficjalnego spotkania z nim odmówili m.in. George W. Bush (w czasach, gdy był prezydentem USA) czy Nicolas Sarkozy. Coraz częściej słychać głosy, że pokojowe metody Dalajlamy zakończyły się fiaskiem.

Innego zdania jest brytyjski "The Times", który w tym roku wybrał Dalajlamę najbardziej wpływowym politykiem świata. Tytuł przyznał mu za konsekwentne upominanie się o prawa człowieka bez użycia przemocy.

Natalia Kowalska, Grzegorz Bruszewski



więcej...
 
Udostępnij

Sangay Tashi
Aresztowany za protest w czasie sztafety znicza olimpijskiego w Lhasie. Skazany na 5 lat więzienia i pozbawienie praw obywatelskich.
Thinley Dadon
Mniszka klasztoru Reting Samtenling w okręgu Phenpo Lhundrup, skazana na 5 lat więzienia za udział w powstaniu 2008 r.
Ngagchung
Mnich Instytutu Buddyjskiego Larung Gar w Serthar (Region Serta), skazany w 2010 r. na 7 lat pozbawienia wolności i rok pozbawienia praw obywatelskich.
Wspierają nas:
Fundacja Inna PrzestrzeńInternational Tibet NetworkInstytut Lecha WałęsyCoffeShop3fala.art.plCentrum Edukacji ObywatelskiejT-shirt.pljb-art.eu