Język tybetański jest zagrożony

„Język jest duszą narodu. Gdy język ginie, naród umiera.” Z blogu Tybetańskiego, Grudzień 2010.
 
Tybetański jest nie tylko najstarszym językiem Azji, ale jest fundamentem tybetańskiej tożsamości. Tymczasem polityka władz chińskich zagraża przetrwaniu tego języka. Ta polityka jest częścią chińskiej strategii utwierdzającej chińską okupację Tybetu. W Tybecie chiński staje się głównym językiem w szkołach i dominuje w życiu codziennym. 


Zagrożenie dla języka tybetańskiego jest jednym z najpilniejszych problemów Tybetu, pozostającego pod chińską władzą. Ten niepokój jest często wyrażany w artykułach, blogach, pieśniach i w dyskusjach wśród przyjaciół.

Społeczne działania na rzecz języka tybetańskiego

 
Wzrastający agresywny monopol chińskiego języka we wszystkich dziedzinach życia sprawił, że coraz więcej osób próbuje ratować język, czyli robić to czego nie udało się dokonać szkołom i władzom kraju.
 
Do tej grupy należą przede wszystkim mnisi, nauczyciele i studenci uniwersytetów, którzy dobrowolnie podróżują po kraju  prowadząc warsztaty i dyskusje na temat wagi języka tybetańskiego i zagrożenia, w którym obecnie się znalazł.
 
W wioskach, w których na skutek wpływów chińskich Tybetańczycy nie mogą i nie umieją porozumiewać się w ojczystym języku, ochotnicy uczą ich mówić, pisać i czytać po tybetańsku. W innych regionach, wolontariusze instruują ludność o niebezpieczeństwie związanym z przeplataniem słów chińskich z tybetańskimi, co jest powszechną i bardzo niepokojącą tendencją we współczesnym Tybecie.
 
Działania te, choć przeprowadzane przez indywidualnych wolontariuszy, mają jeden cel, którym jest ocalenie języka, jako najważniejszego elementu tożsamości Tybetu.
 
Polityka Chin

 
Wbrew konstytucji Chin, która gwarantuje prawo wszystkich mniejszości narodowych do używania i rozwijania ich własnych języków, język chiński dąży do zdominowania Tybetu.
 
Znaki drogowe są w języku chińskim i tenże język jest używany jako oficjalny. Większość dokumentów rządowych jest dostępna wyłącznie w języku chińskim. Listy pisane po tybetańsku nie są przekazywane do adresatów.
 
Chociaż w niektórych rejonach Tybetańskiego Regionu Autonomicznego tybetański wciąż jest językiem nauczania, to w innych prowincjach dzieci tybetańskie uczą się w rodzimym języku tylko przez trzy pierwsze lata szkoły podstawowej. Począwszy od czwartej klasy językiem wykładowym staje się chiński.
 
Taka polityka oświatowa powoduje, że w Tybecie jest najwyższy wskaźnik analfabetyzmu spośród wszystkich regionów Chin. Wielu Tybetańczyków nigdy nie uczy się posługiwać poprawnie własnym językiem. Wielu z nich nie radzi sobie też z nauką w obcym, narzuconym języku i nie kontynuuje nauki. W większości szkół średnich i na poziomie szkolnictwa wyższego stosowany jest jedynie język chiński. Egzaminy wstępne na studia wyższe są wyłącznie w języku chińskim, co ogranicza szanse rozwojowe Tybetańczyków. Brak dostępu do wiedzy prowadzi w konsekwencji do spychania Tybetańczyków na niższe pozycje społeczne i do życia w ubóstwie.
 
Protesty studenckie
 
W październiku 2010 roku fala protestów przetoczyła się przez prowincję Quinghai we wschodnim Tybecie. W manifestacjach wzięło udział tysiące studentów. Protesty były wywołane przez reformę oświaty, której celem było wprowadzenie chińskiego jako głównego języka wykładowego. Obecnie w wielu rejonach prowincji Quinghai, w której mieszka wielu Tybetańczyków z silnym poczuciem tożsamości narodowej, oświata jest nadal dostępna w języku tybetańskim. Wielu uczniów z tych terenów pochodzi z rodzin koczowniczych, dla których język chiński jest całkowicie obcy i dla których lekcje prowadzone w tym języku byłyby nieprzystępne.
 
W tej chwili nauczyciele i uczniowie tych rejonów nie maja całkowitej jasności, czy mimo ich ostrych protestów wspomniana reforma edukacyjna zostanie wdrożona. Chociaż formalnie reforma nie została odwołana, to jednak jej wprowadzenie zostało wstrzymane.
 
Historia aktywisty na rzecz języka
 
Poniżej opisana jest historia mnicha, który pracował na rzecz ratowania języka tybetańskiego. Będąc w tej chwili na uchodźstwie, może bezpiecznie opowiadać o swoich doświadczeniach.
 
T., mnich z Prowincji Quinghai, który zainicjował projekt ochrony języka, dzieli się swoimi doświadczeniami.  Nie chce ujawniać swojej tożsamości ponieważ boi się, że po protestach z 2010 roku, byłoby to zagrożeniem dla innych działaczy.
 
„My mnisi dyskutowaliśmy na temat aktualnej sytuacji naszego języka ojczystego. Trzech mnichów, włączając w to mnie, podjęło się  przeprowadzenia projektu ratowania języka.
 
Naszym celem, w ogólnych założeniach, było ratowanie języka tybetańskiego, który jest zagrożony. Chcieliśmy także powstrzymać inwazję słów chińskich do języka tybetańskiego. Naszym trzecim celem było znajdowanie tybetańskich odpowiedników dla nowych słów, które wchodzą do naszego języka.
 
Zachęcaliśmy tybetańskich wieśniaków w naszym kraju, żeby w miarę swoich możliwości używali czystego języka tybetańskiego, bez chińskich naleciałości. Wprowadziliśmy prawo, według którego wieśniacy używający chińskich słów mieli płacić niewielką grzywnę. Ludność wiejska zaakceptowała to prawo i z przyjemnością go przestrzegała.
 
Sądziliśmy, że należy znaleźć więcej osób ze wszystkich rejonów Tybetu chętnych do wsparcia naszej inicjatywy i rozszerzyć naszą działalność.
 
Kontaktowaliśmy się z osobami fizycznymi, ze szkołami i wiele osób wyraziło gotowość przyłączenia się do projektu ratowania języka ojczystego.
 
Wkrótce potem przybyło do naszego klasztoru ośmiu policjantów. Oświadczyli oni, że nie wystąpiliśmy o rządowe pozwolenie na prowadzenie naszej działalności i zakazali nam prowadzenia dalszych zajęć językowych w przyszłości.
 
Kilka miesięcy później, parę dni przed 10 marca 2010 roku – rocznicą Tybetańskiego Powstania Narodowego, lokalna policja zatrzymała głównego organizatora i przesłuchiwała go przez kilka kolejnych dni.
 
Nasz projekt ocalenia języka tybetańskiego został brutalnie powstrzymany.

Zobacz także:
Red. M.R., T.P.
 

ratujTybet.org on Facebook
Wangdu
W 2008 r. oskarżony o „szpiegostwo”, skazany na dożywocie za rzekome przekazywanie za granicę informacji o sytuacji w Tybecie.
Lobsang Tenzin
Skazany na śmierć, z dwuletnim zawieszeniem wykonania wyroku za domniemane zabójstwo policjanta po udziale w proteście w 1988 r.
Ari Rinpocze
Opat klasztoru Onpo, skazany na 5 lat pozbawienia wolności za "działalność separatystyczną".
Wspierają nas:
Fundacja Inna PrzestrzeńInternational Tibet NetworkInstytut Lecha WałęsyCoffeShop3fala.art.plCentrum Edukacji ObywatelskiejT-shirt.pljb-art.eu